RSS
 

Koncert Kolęd i 40-lecie WLSP

16 gru

Dzisiaj się ukulturalniałem wraz z częścią mojej klasy 2a. Byłem z Zamku Królewskim na Koncercie Kolęd, które śpiewał Archikatedralny Chór Męski – Cantores Minores pod dyrekcją Franciszka Kubickiego. Koncert odbył się w świątecznie udekorowanej Sali Wielkiej, a bilety na niego załatwili mi rodzice jednego z uczniów. Składał się z dwóch części. W pierwszej przeważały kolędy polskie – te najbardziej znane i najczęściej przez Polaków śpiewane. Część drugą natomiast stanowił przegląd kolęd z całego świata. Cały koncert trwał 2 godziny. A po koncercie poszedłem jeszcze z moją klasą na Stare Miasto i na gorącą czekoladę do Wedla.

Drugą część wieczoru spędziłem na hali przy ulicy Siennickiej, gdzie odbywały się jubileuszowe, 40 Halowe Mistrzostwa WLSP. Połączone one były z 40-leciem istnienia Warszawskiej Ligi Szóstek Piłkarskich, w związku z czym zaproszeni na nie byli wszyscy związani z ligą od początku jej powstania. Zorganizowany był również poczęstunek oraz wystawa zdjęć przedstawiających cała historię WLSP. Mistrzem w tym roku został „Florian”, który w finale pokonał „Kordiał” 2:0.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dlaczego warto być nauczycielem?

07 gru

Muszę o tym napisać…

Dzień jak co dzień. Rano szedłem do szkoły na ósmą. Po swoich lekcjach zostałem jeszcze, żeby pouczyć trochę O. z mojej klasy geografii. Później, o 15.30 mieliśmy Radę Pedagogiczną. Prosto po niej trzeba było iść do sali na zebranie z rodzicami osób zagrożonych oceną niedostateczna na semestr. Na szczęście w mojej klasie jest ich niewiele, choć w zeszłym roku nie było ich wcale. Gdy sporo po 18-tej wróciłem w końcu do domu nie miałem już siły na zbyt wiele. Jak zazwyczaj to bywa, odebrałem pocztę, sprawdziłem najświeższe wiadomości z kraju i ze świata oraz przejrzałem wiadomości na Facebooku. Wśród nich była ta jedna, która sprawiła, że dzisiejszy dzień nabrał dla mnie zupełnie innego znaczenia. Zacytuję ją poniżej:

,,Witam, nie wiem czy pamięta mnie Pan. Byłem Pana uczniem w gimnazjum na Filareckiej, gdzie oprócz WOS-u uczył mnie Pan EDB, i zasad pierwszej pomocy. Tak się składa że ja może mam w życiu pecha, albo może inni ludzie mają szczęście że spotykają mnie na swojej drodze. Przez ostatnie lata mimo braku kontaktu z ratownictwem medycznym miałem nie raz okazje pomagać, a także ratować różnych ludzi. Od najprostszych zasłabnięć aż po resuscytację, korzystam z wiedzy przekazanej przez Pana. Dzisiaj po kolejnej krytycznej sytuacji, w której przyznam że potwornie bałem się wyjąć dławiącemu się człowiekowi język, zrozumiałem że wszystko to wiem dzięki Panu. Dziękuję w swoim imieniu i w imieniu kilkunastu osób uratowanych dzięki temu że parę lat temu spotkałem Pana na „Filarze”. ”

Właśnie w takich chwilach wiem, że warto pracować w szkole…

Pamiętam Cię dobrze. A po tym, co napisałeś na pewno zapamiętam Cię do końca życia!

Dziękuję Ci Daniel bardzo za te słowa! 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

WOM w unihokeju dziewcząt

01 gru

Praktycznie cały ostatni tydzień spędziłem na hali OSiR, na ul. Siennickiej, na Pradze Południe. Dziewczyny z naszej szkoły najpierw wygrały zawody dzielnicowe w unihokeja na Żoliborzu. Tym samym awansowały do finałów WOM. Mam w 7 klasie 3 trenujące dziewczyny i dodatkowo jeszcze jest czwarta, która w podstawówce stała na bramce i jest naprawdę dobra! Niestety jedna z nich nie może w tym roku grać, bo… jest za młoda (niech żyje reforma pani Zalewskiej).

Wracając jednak do zawodów WOM. Najpierw w poniedziałek dziewczyny wygrały swoją grupę pokonując kolejno: Ochotę 3:1 i Ursynów 4:0 i awansowały do pierwszej dwunastki. W kolejnym dniu, w środę, znów wygrały swoją grupę pokonując tym razem Targówek 7:0 i Białołękę 2:1 i awansowały do ósemki. W czwartek graliśmy już 3 mecze. Żarty się skończyły i trzeba było dać z siebie wszystko. Niestety jedna z drużyn nie przyszła. To oznaczało, że już przed decydującymi meczami wiedzieliśmy, że w piątek na pewno będziemy grać. Pozostało jedynie pytanie – o które miejsce? Odpowiedź na to pytanie miał dać wynik naszego pierwszego meczu z Pragą Północ. Wiedzieliśmy już, że aby dostać się do ścisłego finału nie możemy tego meczu przegrać. Po bardzo zaciętym i emocjonującym meczu niestety przegraliśmy 1:2. W ostatnim meczu z Mokotowem mieliśmy jeszcze cień szansy na awans, ale musieliśmy ten mecz wygrać. Ciężko jest jednak wygrać z trenującymi zawodniczkami, które grają ze sobą już kilka lat. Dziewczyny robiły co mogły ale ostatecznie przegraliśmy ten mecz 1:4 i pozostał nam już tylko piątkowy mecz o 5 miejsce w Warszawie.

W piątek przyszło nam grać z Bemowem. Pewnie wygraliśmy ten mecz 7:2 i dziewczyny mogły cieszyć się z 5 miejsca w Warszawie! To naprawdę świetny wynik. Jestem z nich dumny! Mistrzem Warszawy zostały dziewczyny z Pragi Południe, które w finale pokonały 3:2 Mokotów. Trzecie miejsce przypadło zaś drużynie z Pragi Północ, która w meczu o 3 miejsce wygrała ze Śródmieściem.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

„Cisza Jak Ta”

26 lis

Dzisiaj, dzięki M., która zakupiła dla nas bilety, miałem przyjemność być w Gnieździe Piratów na koncercie grupy „Cisza Jak Ta”. Cytując Wikipedię – „jest to zespół wykonujący poezję śpiewaną i piosenkę poetycką. Został założony w 2003 roku w Kołobrzegu. Tworzy aranżacje muzyczne do wierszy poetów polskich dwudziestego wieku, takich jak Bolesław Leśmian, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Jonasz Kofta, Agnieszka Osiecka, Edward Stachura, jak i współczesnych poetów jak Wiesława Kwinto-Koczan, Ewelina Marciniak, Barbara Borzymowska czy Tomasz Borkowski. Autorami tekstów są również aktualni lub byli członkowie zespołu: Michał Łangowski, Mariusz Skorupa, Mariusz Borowiec, czy Mateusz Wyziński. Zespół w ciągu 12 lat istnienia zagrał ponad 550 koncertów w całym kraju, wydał 9 płyt rejestrujących ponad 80 utworów grupy”.

Były to bardzo miło spędzone 2 godziny. M. jest miłośniczką tego zespołu już od jakiegoś czasu, ja tylko o nim słyszałem. Dzisiaj miałem po raz pierwszy możliwość posłuchania ich piosenek i to od razu „na żywo”. I muszę powiedzieć, że mi się bardzo spodobały, mimo iż na co dzień nie słucham raczej tego typu muzyki. Dziękuję Ci M. :).

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Obóz wędrowny – Beskid Sądecki i Pieniny – dzień 7

26 wrz

Po śniadaniu zjechaliśmy busikiem do centrum Krościenka. Zanim przyjechał PKS mieliśmy jeszcze wystarczająco dużo czasu żeby zjeść sobie pyszne lody, zakupić pamiątki i zrobić ostatnie zakupy na całodniową podróż.

Wyjechaliśmy po godzinie 10 rano. Podróż minęła nam bardzo spokojnie. Po drodze mieliśmy jedynie krótkie przystanki w Nowym Sączu, Tarnowie, Kielcach, Radomiu i Białobrzegach oraz jeden dłuższy, półgodzinny w Busku-Zdroju, który część z nas wykorzystała na zjedzenie ciepłego posiłku w dworcowym barze.

Do Warszawy dojechaliśmy o godzinie 1845. Na Dworcu PKS Warszawa Zachodnia zakończył się nasz obóz wędrowny, który na pewno pozostanie w naszej pamięci na bardzo, bardzo długo!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, Podróże

 

Obóz wędrowny – Beskid Sądecki i Pieniny – dzień 6

25 wrz

Z Bacówki pod Bereśnikiem wyszliśmy równo o 900. Zejście do Szczawnicy zajęło nam około 40 minut. Przeszliśmy obok głównych uzdrowisk w mieście i w centrum miasta zatrzymaliśmy się na zakupy. Po 10 podjechał po nas busik i pojechaliśmy nim na miejsce dzisiejszego, ostatniego już, noclegu – do pensjonatu Pod Tylką w Grywałdzie. Tam zostawiliśmy plecaki i już bez nich podjechaliśmy na zielony szlak prowadzący wzdłuż Dunajca na Sokolicę.

Mieliśmy dziś do przejścia kilkanaście kilometrów i to momentami ostro pod górkę. Dodatkowo czekało nas przejście Sokolej Perci, która również nie należy do łatwych szlaków, choć jest piękna widokowo. Bez plecaków szło nam się jednak zdecydowanie łatwiej.

Najpierw zdobyliśmy Sokolicę, na której, przy pięknej pogodzie, podziwialiśmy wspaniałe widoki na Tatry i Przełom Dunajca. Następnie przeszliśmy przez Sokolą Perć i zeszliśmy na szczyt Bańków Gronik (689 m n.p.m.), skąd rozpoczęliśmy atak na ostatni szczyt na naszej wycieczce – na szczyt Trzech Koron – najbardziej znanej góry w Pieninach, choć wcale nie najwyższej.

Wybraliśmy się na niego trudniejszym szlakiem, bo przez ruiny Zamku Pienińskiego, który jednak nadal jest zamknięty dla turystów ze względów bezpieczeństwa. Szczyt Trzech Koron (982 m n.p.m.) zdobyliśmy przed godziną 1600. Na platformie widokowej na Okrąglicy – najwyższej z turni tworzących szczyt Trzech Koron, podziwialiśmy przepiękne widoki, po czym udaliśmy się w drogę powrotną do Krościenka nad Dunajcem.

Zejście zajęło nam około 2 godzin. Po drodze podziwialiśmy piękne widoki oświetlonych zachodzącym słońcem szczytów, drzew i dolin oraz samego Krościenka.

W pensjonacie byliśmy około godziny 1730 a pół godziny później jedliśmy już pyszny domowy obiad. Wieczorem obejrzeliśmy jeszcze wspólnie film w TV i poszliśmy spać. Jutro niestety czeka nas już powrót do Warszawy.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, Podróże