RSS
 

Wyprawa na Antarktydę – dzień 3

14 lut

Dotarliśmy do Buenos Aires!

Lot z Madrytu trwał 13 godzin i był bardzo spokojny. Stolica Argentyny przywitała nas ciepłem (ponad 200C) i deszczem. Na lotnisku czekała na nas Maria, która będzie naszą przewodniczką. Okazało się bowiem, że jednak będziemy zwiedzać Buenos Aires, tyle tylko, że w drodze powrotnej. Będziemy wtedy w mieście całe popołudnie i część kolejnego dnia, gdyż lot powrotny mamy dopiero po południu.

Tak więc z lotniska, pojechaliśmy do hotelu Waldorf, który znajduje się w centrum. Maria powiedziała nam, że od 3 dni w Buenos Aires pada, a w zasadzie leje z malutkimi przerwami, deszcz i tak naprawdę niczego nie straciliśmy i być może to nawet lepiej, że zwiedzanie przesunęło się na koniec wyjazdu.

W hotelu nie mieliśmy zbyt wiele czasu. Zdążyliśmy wziąć prysznic, przebrać się, zdrzemnąć około godzinki, zjeść śniadanie i już musieliśmy jechać, tym razem na lotnisko krajowe, które znajduje się nad samym ujściem La Platy, skąd odbyliśmy ostatnią już część naszej czteroetapowej, samolotowej podróży do najdalej na południe wysuniętego miasta na świecie – Ushuaia, znajdującego się na Ziemi Ognistej.

Do Ushuai dolecieliśmy o 15. Miasto powitało nas piękną, słoneczną pogodą i temperaturą około 200C. Spod lotniska zabrał nas hotelowy autobus. Nasz hotel nazywa się Arakur i znajduje się na wzgórzu ponad miastem. W rankingach uznawany jest za najlepszy hotel w mieście. Chyba wystarczy jak napiszę, że jest to hotel pięciogwiazdkowy i wstawię kilka zdjęć zrobionych w jego wnętrzu.  Roztacza się z niego przepiękna panorama na Kanał Beagle i miasto Ushuaia.

Po rozpakowaniu się w pokojach, poszliśmy na zwiedzanie miasta. Pierwszym miejscem, do którego postanowiliśmy pójść była restauracja Casimiro Biguá, w której zamówiliśmy zestaw grillowanych i pieczonych nad ogniskiem mięs. W końcu to Argentyna – ojczyzna najlepszej na świecie wołowiny. Mięsa dostaliśmy tyle, że go nie przejedliśmy. Poprosiliśmy o zapakowanie niezjedzonej części na wynos. Albo zjemy ją jutro, albo podzielimy się z tutejszymi psami. Jest ich w mieście bardzo dużo. Wystarczy je chwilkę pogłaskać i już idą za tobą przez dobrych kilkaset metrów. Przy czym wcale nie wyglądają na zaniedbane ani bezdomne.

Po najedzeniu się do syta poszliśmy zwiedzać miasto, które nie jest zbyt wielkie. Udaliśmy się najpierw drogą wzdłuż portu i Kanału Beagle, a później weszliśmy na główną turystyczną ulicę miasta – Av. San Martín w poszukiwaniu pamiątek. Po ich zakupie usiedliśmy jeszcze napić się piwa, po czym wróciliśmy około 22 do hotelu.

Ale to nie był jeszcze koniec atrakcji na dzisiaj. Zanim położyliśmy się spać poszliśmy jeszcze do hotelowego basenu. Jego część znajduje się na zewnątrz. Roztaczają się z niej przepiękne widoki na całe miasto. Nocą wygląda to jeszcze ładniej niż za dnia. Przed północą wróciliśmy do swoich pokojów.

Jutro rano jedziemy zwiedzać Park Narodowy Ziemi Ognistej, a po południu zostaniemy zaokrętowani na statku i wieczorem wypłyniemy w rejs na Antarktydę!

A ponieważ dzisiaj są Walentynki, to życzę wszystkim zakochanym wszystkiego najlepszego i spełnienia wszystkich marzeń!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, Podróże

 

Wyprawa na Antarktydę – dzień 2

13 lut

Hala Madrid!

Dzisiejszy dzień minął nam na dalszej podróży. Po bardzo wczesnym śniadaniu pojechaliśmy na lotnisko. Do Madrytu dolecieliśmy około południa. Załatwiliśmy wszelkie formalności związane z dalszym lotem i… pojechaliśmy na zwiedzanie miasta. Stwierdziliśmy, że nie będziemy siedzieć kilku godzin na lotnisku, tylko wykorzystamy to na spacer po centrum. Pogoda nam sprzyjała, świeciło słoneczko i było ciepło. Dodatkowo mieliśmy dobre, autobusowe połączenie z lotniskiem (choć niestety nie działało metro, gdyż jest akurat w remoncie – a wtedy byłoby jeszcze szybciej i wygodniej). Przeszliśmy sobie po głównych ulicach w centrum, co zajęło nam ponad dwie godziny i spokojnie wróciliśmy na lotnisko.

Teraz pozostał nam już tylko upragniony lot do Buenos Aires. Wylatujemy, według rozkładu, o 19.10. Na miejscu będziemy już jutro rano. 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, Podróże

 

Wyprawa na Antarktydę – dzień 1

12 lut

No i doczekałem się! Dzisiaj zaczynam swoją podróż na koniec świata, czyli na Antarktydę. Jeszcze jestem w Warszawie. O 17.10 mam samolot do Frankfurtu, skąd dalej lecimy do Buenos Aires. Tam pewnie jeszcze będę miał dostęp do Internetu, ale już później może być z tym coraz trudniej, więc nie wiem czy relacje z wyjazdu będę mógł zamieszczać na bieżąco, czy zrobię to dopiero po powrocie.

No i nasza podróż zaczęła się z niemiłymi przygodami. Zamiast lecieć teraz do Buenos Aires jesteśmy w hotelu we… Frankfurcie. Niestety nasz lot do Frankfurtu „z przyczyn operacyjnych” miał 3-godzinne opóźnienie, a gdy wylądowaliśmy w końcu na lotnisku, to pozostało nam już tylko pomachać odlatującym do Argentyny  pasażerom.

Na szczęście naszej (bardzo fajnej) pilotce z biura ITAKA, które jest organizatorem wycieczki, udało się załatwić bilety na jutro rano. Nie będziemy jednak lecieć bezpośrednio, tylko z przesiadką w Madrycie. Tym razem jednak mamy troszkę więcej czasu na przesiadkę, ale mimo wszystko lepiej, żeby jutro wszystkie loty odbyły się już bez żadnych opóźnień.

Niestety w związku z tymi niemiłymi przygodami nie będziemy mieli już czasu na zwiedzenie Buenos Aires :(. Dzisiaj nocujemy w Hotelu Ramada, niedaleko lotniska. Zjedliśmy już kolację, dostaliśmy też „pakiet dla podróżnych bez bagażu” – czyli koszulkę do spania, jakieś kosmetyki, szczoteczkę i pastę do zębów oraz… grzebień, co w moim przypadku było zupełnie zbędne :). A to wszystko dlatego, że nasz bagaż główny pozostał na lotnisku. Jutro rano, zaraz po śniadaniu, jedziemy z powrotem na lotnisko. 

Ps. Zdjęcia jak zwykle wstawię dopiero po powrocie, bo zbyt wolny Internet nie pozwala mi na taki luksus.

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, Podróże

 

Wycieczka do Sejmu RP

21 sty

Mogę już oficjalnie potwierdzić, że w lutym lecę na Antarktydę!

Ale zanim zaczną się ferie, a wraz z nimi moja wyprawa, trzeba jeszcze trochę popracować. Własnie skończył się pierwszy semestr nauki. Moja klasa uzyskała najlepszą średnią w szkole – 4,38. Mam nadzieję, że na koniec roku będzie jeszcze lepiej!

Styczeń to także okres, kiedy organizuję dla klas 3 wyjścia do Sejmu, w ramach lekcji WOS-u. W tym roku nasze wycieczki do Sejmu stały pod dużym znakiem zapytania, w związku z sytuacją polityczną jaka jest w Polsce, czyli kłótniami między rządzącymi a opozycją. Akurat w czasie zarezerwowanych przeze mnie wizyt w Sejmie trwała okupacja mównicy przez posłów opozycji. W związku z tym otrzymałem z Sejmu informację, że nasze wycieczki zostają odwołane, albo musimy je przełożyć o tydzień. Ponieważ mieszkamy w Warszawie, to dla nas nie było żadnym problemem przełożenie wizyt. Zapewne dużo większy problem stworzyło to dla szkół spoza Warszawy.

A moja klasa nawet na tym skorzystała, gdyż do Sejmu pierwotnie miały iść tylko 3 klasy. W związku z całym sejmowym zamieszaniem okazało się, że możemy przyjść z dodatkową grupą. Tak oto w poniedziałek, 16 stycznia znaleźliśmy się w Sejmie. 

Po zwiedzeniu Sejmu udaliśmy posilić  się do KFC w centrum miasta.

A na koniec jeszcze 2 zdjęcia Łezki. Dawno nie wstawiałem jej zdjęć, a przecież osiągnęła już dojrzały wiek – pod koniec października stuknęło jej 8 lat!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Antarktyda!

31 gru

Tytuł notki bynajmniej nie nawiązuje do srogiej zimy w Polsce. Ta jest w Polsce, podobnie jak w latach ubiegłych, wyjątkowo łagodna, przynajmniej na razie. Jak będzie w nowym roku – zobaczymy. No ale jeśli nie w Polsce to gdzie szukać zimy? Najlepiej na… Antarktydzie. Co prawda tam właśnie zaczęło się niedawno lato, ale temperatury na tym najzimniejszym kontynencie na pewno nie rozpieszczają!

A ja? Ja będę miał okazję się o tym przekonać na własnej skórze! I to już za niecałe 2 miesiące, w czasie ferii zimowych, między 12 a 27 lutego 2017 roku. To naprawdę będzie coś niesamowitego, ale wróćmy do początku tej niesamowitej przygody, która dla mnie rozpoczęła się gdzieś w połowie listopada.

Wtedy to na Facebooku wyskoczyło mi powiadomienie o konkursie organizowanym przez firmę Stock Polska. Firma ta w ramach promocji najnowszego swojego produktu – Wódki Amundsen – zorganizowała konkurs, którego główną nagrodą był wyjazd na Antarktydę! Trzeba było się zalogować i odpowiedzieć na pytanie – dlaczego to właśnie ja mam wygrać tą wycieczkę. Dodatkowo trzeba było zmieścić się maksymalnie w 1000 znaków. No więc odpowiedziałem :) i… nie liczyłem, że cokolwiek wygram albo że ktoś się do mnie odezwie. Bardziej zastanawiałem się nad tym, kto i w jaki sposób znów chce wydobyć ode mnie dane osobowe, albo naciągnąć mnie na jakieś sms-y premium. Szybko więc przestałem myśleć o konkursie i zacząłem żyć dalej swoim normalnym życiem :).

W połowie grudnia drzemałem sobie słodko po pracy, gdy obudził mnie jakiś telefon. Trochę się nawet wkurzyłem, że mnie ktoś budzi, po czym odebrałem i usłyszałem w telefonie miły głos pana, który oznajmił mi, że wygrałem nagrodę główną w konkursie marki Amundsen. Pan jeszcze powiedział parę innych rzeczy, których raczej nie zarejestrowałem i zanim zdążyłem cokolwiek mądrego powiedzieć, podziękował mi i się rozłączył. W pierwszym momencie się ucieszyłem, ale za chwilkę przyszło otrzeźwienie i zacząłem się zastanawiać, co będę musiał zrobić, żeby otrzymać nagrodę i do ilu już setek (może nawet tysięcy) osób dzwonił ten przemiły pan, żeby je naciągnąć na kilkudziesięciozłotowe sms-y, lub coś w podobnym stylu. Przeliczając szybko w myślach ile to naiwnych ludzi daje się na takie rzeczy nabierać, doliczyłem się całkiem sporej kwoty, po czym… zacząłem grzebać w Internecie i wyszukiwać informacji o konkursie. Uruchomiłem też swoje znajomości, żeby potwierdzić lub zaprzeczyć prawdziwość moich domysłów.

Z każdą minutą spędzoną przy komputerze moja mina musiała wyglądać coraz bardziej dziwnie, bo mimo czwartej godziny spędzonej non stop przed komputerem, nie znajdowałem nic, co mogłoby świadczyć o jakimś oszustwie. Co więcej, znajdowałem dowody na to, że cały konkurs jest jak najbardziej legalny i uczciwy. Dodatkowo odebrałem zapowiedzianego przez miłego pana maila z dalszymi informacjami o sposobie odebrania nagrody. Z każdą kolejną minutą zaczęło do mnie coraz bardziej docierać, że… wygrałem 16-dniową wycieczkę na Antarktydę, której koszt w biurze podróży Itaka kosztuje… 85 900 złotych!!! Dodatkowo przeczytałem, oczywiście w poszukiwaniu przeróżnych ukrytych haczyków, literka po literce, regulamin konkursu, w którym nie znalazłem niczego podejrzanego. Wręcz przeciwnie – dowiedziałem się z niego, że firma organizująca konkurs opłaca również podatek od wygranej – czyli jakieś kolejne 9 tysięcy złotych.

Kolejne dni upłynęły mi na oczekiwaniu na następne informacje. Miły pan z agencji przeprowadzającej konkurs cały czas był i jest ze mną w kontakcie, a na dniach mam otrzymać szczegóły dotyczące mojego wyjazdu. O całej sprawie chciałem napisać już dużo wcześniej, przed świętami, ale nie chciałem zapeszać i wolałem poczekać do momentu, aż będę miał pewność, że moja wyprawa dojdzie do skutku. Co prawda biletów jeszcze w ręku nie mam, ale myślę, ze ostatni dzień roku, jest dobrym momentem na to, aby podzielić się tą informacją z wszystkimi czytającymi mojego bloga :). 

Co poza tym? Święta minęły w domowych klimatach. W drugi dzień przyszli do nas K. i N. z H., która zaczyna już powoli stawiać pierwsze kroki. Wczoraj przyleciał do Polski L. ze swoją dziewczyną i zostaje w Polsce do 7 stycznia. Dzisiaj byli już u nas na chwilkę. Mamy się z nimi spotkać na dłużej w piątek.

Tak oto, bardzo szczęśliwie, kończy się dla mnie ten rok. Oby następny był równie udany, czego życzę również i Wam wszystkim!

Do siego 2017 roku!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, Podróże

 

Protest nauczycieli

19 lis

Dzisiaj większość nauczycieli z naszego gimnazjum wzięła udział w proteście, przeciwko planowanej przez rząd reformie edukacji, która ma, między innymi, zlikwidować gimnazja.

Protest odbył się na Placu Piłsudskiego. Niestety pogoda nie dopisała. Przez cały czas padał dosyć mocny deszcz. Po godzinnych przemówieniach na placu odbył się przemarsz nauczycieli pod Sejm, gdzie nastąpiło symboliczne usypanie kopca z wyrzucanej kredy, który miał symbolizować  ”złamane kariery edukacyjne uczniów oraz zawodowe nauczycieli”.

Cały czas mamy nadzieję, że do tej reformy nie dojdzie, choć rząd PiS jest zdeterminowany, żeby ją przeprowadzić. Szkoda tylko, że jak zwykle to bywa w takich sytuacjach, nikt nie pyta nas nauczycieli o zdanie w tej sprawie. Reforma ma wejść w życie już od nowego roku szkolnego, a my jeszcze nic nie wiemy. Nie wiemy, jaką będziemy szkołą, czy podstawówką, czy liceum, czy może będą chcieli nas w ogóle zlikwidować. Nie wiemy czego będziemy uczyć i z czego, nie ma podstaw programowych, programów nauczania i podręczników. Nikt nic nie wie, a najbardziej tracą na tym niestety uczniowie.

Najgorsze jest to, że dzieje się to akurat teraz, kiedy wreszcie po kilku latach udało się nam doprowadzić do tego, że do naszego gimnazjum zaczyna przychodzić coraz więcej uczniów i to coraz lepszych. No cóż, zobaczymy co będzie. Cały czas tli się w nas nadzieja, że może jednak nic się nie zmieni…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii