RSS
 

Ostatni wpis zanim usuną…

07 sty

W związku z tym, iż platforma blog.onet.pl zamyka swoją działalność z dniem 31 stycznia 2018 roku, chciałbym poinformować wszystkich czytających mojego bloga, że od dzisiaj jest on dostępny pod nowym adresem:


https://slawged.blogspot.com

Serdecznie zapraszam!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Sylwester w Szczawnicy – dzień 5

01 sty

Dzisiaj przed północą wróciliśmy do Warszawy. Ale zanim to nastąpiło, to spędziliśmy jeszcze jeden bardzo przyjemny dzień w Szczawnicy. Postanowiliśmy wracać dopiero po noworocznym konkursie skoków w Ga-Pa, w ramach Turnieju Czterech Skoczni, który kończył się dopiero po godzinie 16.

W związku z tym, korzystając z ładnej pogody, poszliśmy po śniadaniu na spacer szlakiem wzdłuż przełomu Dunajca. Doszliśmy sobie do granicy i kontynuowaliśmy spacer aż do miejsca, w którym do Dunajca wpada Leśnicki Potok. Tam skręciliśmy i idąc wzdłuż potoku oraz potężnej Wylizanej Skały doszliśmy do znajdującej się na terenie Słowacji „Chaty Pieniny”. Po krótkim odpoczynku udaliśmy się w drogę powrotną, wstępując jeszcze na chwilkę do położonego przy szlaku Schroniska „Orlica”. Ten przyjemny spacer zajął nam nieco ponad 2 godziny. Po powrocie ja poszedłem oglądać skoki, a A. wybrała się jeszcze na zakupy serów i pamiątek do miasta.

Opłacało się zostać na konkurs skoków, gdyż wygrał go ponownie Kamil Stoch. Po konkursie wyjechaliśmy ze Szczawnicy. Jechaliśmy znów bocznymi drogami, żeby nie stać w korkach. Jako że jechaliśmy już po zmroku, to przez całą drogę mieliśmy okazję podziwiać świątecznie udekorowane  lampkami domy. Trafiliśmy też przez przypadek na stadion Termaliki w Niecieczy oraz, zawierzając za bardzo GPS-owi , dojechaliśmy nad przeprawę promową przez Wisłę, która oczywiście była już nieczynna, przez co musieliśmy nadrobić około 20 kilometrów. Później zatrzymaliśmy się jeszcze na kilkanaście minut w rodzinnej miejscowości A., czyli w Busko-Zdroju i przeszliśmy się pięknie udekorowanym na święta głównym deptakiem w mieście. Dalsza podróż do Warszawy minęła nam już spokojnie i w domu byliśmy krótko po godzinie 23.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, Podróże

 

Sylwester w Szczawnicy – dzień 4

31 gru

Dziś ostatni dzień 2017 roku. Po zjedzeniu śniadania poszliśmy na spacer po Szczawnicy. Najpierw wjechaliśmy sobie na Palenicę, na której trochę pooglądaliśmy widoki. Po zjechaniu na dół zrobiliśmy sobie spacer po całym mieście, a na koniec wróciliśmy wzdłuż deptaku nad potokiem Grajcarek do naszego apartamentu.

Około 19 poszliśmy do Ch. na Sylwestra. Spędziliśmy u nich dobrych kilka godzin na rozmowach, zabawie i jedzeniu oraz oglądaniu telewizji. O północy przywitaliśmy Nowy 2018 Rok i obejrzeliśmy przez okno pokaz fajerwerków w Szczawnicy. Spędziliśmy u nich czas do 2.30, kiedy to wróciliśmy do siebie i poszliśmy spać. Tak więc 2018 rok już przywitany. Można więc iść już spać. Jutro powrót do Warszawy.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, Podróże

 

Sylwester w Szczawnicy – dzień 3

30 gru

Poranek przywitał nas kilkustopniowym mrozem i pięknym słońcem. Warunki wręcz idealne do jazdy na nartach. Ale nie pojechaliśmy do Kluszkowców, bo E. zadzwoniła do Przemaka, który powiedział nam, że jest mnóstwo ludzi, bardzo długie kolejki do wyciągów i że nie pojeździmy sobie za bardzo. Powiedział nam, żebyśmy pojechali sobie do Niedzicy, do Stacji Narciarskiej Polana Sosny, bo tam nie ma dużych kolejek i jest taniej.

Pojechaliśmy więc tam i wypożyczyliśmy sprzęt oraz kupiliśmy sobie karnety na dwie godziny. Już dawno nie miałem nart na nogach, ale jeździło mi się bardzo dobrze. Niestety A., która miała narty na nogach dopiero drugi raz w życiu nie radziła sobie tak dobrze i nie pojeździła sobie zbyt dużo.  Ja zajmowałem się też trochę K.. Po nartach wróciliśmy do naszego pensjonatu – do „Willi Safra”. O 16.30 obejrzałem sobie pierwszy konkurs Turnieju Czterech Skoczni. A. w tym czasie poszła sobie na spacer po Szczawnicy. W Oberstdorfie wygrał Kamil Stoch, Dawid Kubacki był trzeci, a piąty był Stefan Hula! Polakom poszło naprawdę bardzo dobrze, a to dobry znak przed kolejnymi konkursami.

Po konkursie odgrzeliśmy sobie z A. wczorajszą pizzę. Potem oglądaliśmy jeszcze filmy w TV i gadaliśmy do wieczora. A jutro już Sylwester!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, Podróże

 

Sylwester w Szczawnicy – dzień 2

29 gru

Piątek był zdecydowanie dniem odpoczynku. Obudziliśmy się późno, bo koło jedenastej i aż do zmroku siedzieliśmy w pokoju gadając i oglądając telewizję. Przez cały dzień padał śnieg i na dworze zrobiło się biało. Wieczorem postanowiliśmy sprawdzić, czy rzeczywiście pizza w „Restauracji u Zosi” jest taka dobra jak to mówią miejscowi. Ale zanim tam poszliśmy to wcześniej wybraliśmy się na stok narciarski do Kluszkowców. Była tam już cała rodzina Ch., bo M. i K. uczyły się jeździć na nartach. M. uczył jeździć Przemek – nasz przewodnik z wrześniowego obozu wędrownego. Posiedzieliśmy tam trochę i postanowiliśmy, że jutro też pójdziemy pojeździć sobie na nartach.

A po nartach pojechaliśmy jeszcze na chwilę do Biedronki na zakupy, a potem wszyscy zasiedliśmy sobie w „Restauracji u Zosi” i zjedliśmy naprawdę pyszną pizzę. Była tak duża, że część zostawiliśmy sobie na jutrzejszy dzień.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, Podróże

 

Sylwester w Szczawnicy – dzień 1

28 gru

Podróż do Szczawnicy rozpoczęliśmy o 7.30. Pogoda do jazdy była bardzo dobra. Nie padało, droga sucha, a temperatura, jak na tą porę roku bardzo wysoka, bo miejscami przekraczała 10oC.

Nie mieliśmy ustalonej żadnej trasy, więc jechaliśmy tak, jak akurat nam się spodobało, byle bliżej Szczawnicy. No i w ten sposób dość przypadkowo trafiliśmy do przepięknego zamku w Nowym Wiśniczu. W dodatku był otwarty dla zwiedzających. Weszliśmy kupić bilety, ale nikogo nie było, więc poszliśmy oglądać zamek z zewnątrz. Gdy już go obeszliśmy postanowiliśmy sprawdzić, czy otwarte są drzwi do zamku. Okazało się, że są otwarte, więc weszliśmy i zaczęliśmy zwiedzanie. Prawie wszystkie drzwi do poszczególnych komnat były otwarte. Zwiedzaliśmy więc kolejno wszystkie komnaty, będąc w zamku jedynymi gośćmi. Nikt nie pilnował eksponatów, nikogo nie było na zamku oprócz nas! Było to troszkę dziwnie, ale jednocześnie niesamowite. Obejście całego zamku zajęło nam około godziny. Przy wyjściu nikt nas nie zaczepił, więc spokojnie poszliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę Szczawnicy. Na miejscu byliśmy około 15.

Po rozpakowaniu rzeczy zadzwoniliśmy do E. i M. i umówiliśmy się z nimi na kolację do „Karczmy u Polowacy”, w której od 18 miała grać kapela góralska. Zamówiliśmy sobie przepyszną baraninę i sarninę oraz wino, malinówkę i wiśniówkę. Czas do późnego wieczora minął nam bardzo przyjemnie i szybko, szczególnie przy dźwiękach góralskiej kapeli.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, Podróże